Poruszając szeroką tematykę magnetyzerów nie sposób pominąć ich zastosowania w motoryzacji, a dokładnie rzecz biorąc wpływu na zużycie paliwa, a przy okazji na moc silnika i jego żywotność. Także w tej kwestii krąży bardzo wiele różnych opinii. Dlatego zainspirowany publikacją o magnetyzerach postanowiłem wykonać swoistego rodzaju „eksperyment”, by przekonać się samemu jak wygląda sprawa w rzeczywistości. Tak z ciekawości 😉
Uwaga! Zaznaczam, że chciałem sprawdzić czy nastąpi jakaś odczuwalna poprawa bez urządzeń pomiarowych. Dlatego nie traktuj czytelniku tych luźnych przemyśleń jak jakiś wymiernik. Niczego tutaj nie wychwalam i do niczego nie namawiam. Zatem daruj sobie jakieś chamskie teksty i mędrkowanie o hamowni, bo to oczywiste, że dopiero wówczas można uzyskać wymierne wyniki. Jeśli tego nie rozumiesz, masz alergię na magnetyzery lub jakiś inny problem ze sobą, nie czytaj dalszej części tego tekstu.
Przebieg eksperymentu
Założenia: zmniejszenie zużycia paliwa i zwiększenie mocy silnika.
Doświadczenie zostało przeprowadzone na samochodzie marki Opel Corsa B z silnikiem benzynowym. Zastosowano dwa magnetyzery własnej konstrukcji.
Jak zamontować magnetyzery w samochodzie?
- Jeden dipolowy ( ze względu na niewielką średnicę rurki z dwoma równoległymi magnesami neodymowymi) został zamontowany na przewodzie doprowadzającym paliwo. Drugi z ośmioma magnesami na dopływie powietrza.


- Przypominam, że jedna część magnetyzera musi być izolowana. Opaski do spięcia obu części również muszą być z tworzywa. Tak jak zaleca autor publikacji o magnetyzerach.
Wpływ magnetyzerów na jazdę samochodem
- Po półrocznej jeździe samochodem (jazda mieszana trasa-miasto) niestety nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić czy i o ile zmniejszyło się spalanie. Bo jeżeli nawet takowe wystąpiło, było ono nieodczuwalne.
- Nie byłbym również do końca uczciwy, gdybym w 100 % mógł określić dobroczynny wpływ pola magnetycznego na moc silnika.
Uwagi
Podsumowując myślę, że przy tym zestawieniu (dwa magnetyzery), już powinny były zaistnieć pozytywne wyraźne efekty. Dla mnie niestety nie były aż tak wyraziste.
Być może zabrakło dodatkowego magnetyzera na filtrze oleju? Może warto było zastosować jeszcze mocniejsze aktywatory? Wówczas z większą pewnością można by wysnuć właściwe wnioski.
Ważne! Magnetyzery powinny być umieszczane w optymalnej odległości od gaźnika lub listwy wtryskowej, w zależności od silnika w określonym pojeździe.
Jak myślisz, czym można by zabezpieczyć elektronikę przed niekorzystnym wpływem pola magnetycznego? Jest taka potrzeba? Coś by to dało? 😉
Dlaczego tak? Jak i gdzie montować magnetyzery w samochodzie? Tutaj znajdziesz obszerną odpowiedź.




„dla zabezpieczenia elektroniki przed niekorzystnym wpływem pola magnetycznego, można by owinąć je gumą gumą, np. starą dętką.”
Od kiedy guma jest izolatorem pola magnetycznego?
Podstawy fizyki się kłaniają szanowny Autorze.
Taaa. Co byś proponował na takie zabezpieczenie, szanowny Lwpek? (Przydałoby się imię lub jakiś przyzwoity nick).
Lwpek jest w jakimś stopniu nieprzyzwoity? Dlaczego? 😉
„Taaa.” – Rozumiem, że braki w kwestii fizyki uzupełnione 🙂
Co do meritum – Na pewno nie gumę, bo nie stanowi żadnego zabezpieczenia elektroniki przed polem magnetycznym.
Podstawa to rozmieszczenie odpowiednie nowych elementów, żeby nie narażały bezpośrednio na działanie silnego pola istniejących części.
Druga sprawa – Najważniejsze/niskoprądowe sygnały w części samochodów (czujnik wału/lambda etc.) są prowadzone w ekranowanych przewodach, więc pole przynajmniej teoretycznie im niestraszne.
Guma nie różni się nadto od powietrza w kwestii ekranowania pola magnetycznego -> Nie ma sensu jej stosować.
No, właśnie. Teoretycznie 🙁
Co do nicku. Chodziło mi o bardziej czytelny. Bo ten wygląda na jakiś skrót, więc ma znamiona spamu.
elektroda.pl/rtvforum/topic1288627-570.html#15986644
Praktycznie również, sprawdź magnesem okolice przewodu np. czujnika wału czy sondy lambda – silnik będzie dalej pracował bez zakłóceń.
Dodatkowo – w Corsie B był kiedykolwiek gaźnik?
Sam sprawdź. Najlepiej neodymem – to taki rodzaj magnesu, rozumisz 🙂
Co do gaźnika. Ściślej mówiąc, w tym modelu montowano monowtrysk, który bywa zw. również gaźnikiem. Spotkałem się z takim stwierdzeniem. Choć, jasne, że konkretnie nim nie jest 🙂
No właśnie, przy okazji montażu neodymów na filtr oleju sprawdziłem – nic się nie dzieje.
Testowałem również wpływ gumy (XD) – nie zgadnie Pan – ale nie osłabia pola w żaden sposób.
Prosiłbym o jakąś literaturę czy jakiekolwiek źródło, gdzie ów monowtrysk zwie się gaźnikiem. To dwa różne urządzenia, proszę nie mylić pojęć.
W Corsie B montowano również wtrysk wielopunktowy, więc nie tylko monowtrysk.
Z tym sprawdzaniem, to EXTRA! Może komuś się przyda ta informacja. A dokumentacja??? 🙂 (żart).
Niestety nie potrafię wskazać jakiejś konkretnej literatury na temat nazewnictwa czy słowotwórstwa w przemyśle motoryzacyjnym na przykładzie Opla Corsy B, więc, przykro mi niezmiernie, ale nie jestem w stanie zadowolić pana w tej kwestii 🙂 Zresztą, z mojej strony to chyba byłoby w ogóle niemożliwe. Niech pan sam poszuka. To nie takie trudne.
We wpisie nie ma jednoznacznego stwierdzenia, że Corsa B ma gaźnik. Jest tylko ogólne zalecenie, które pojawia się w publikacji o magnetyzerach i do której nawiązuje ten tekst. Ale zapytał pan – odpowiedziałem, bo spotkałem się z takim określeniem.
Choć i do samego terminu monowtrysk też można by było się przyczepić – to cóż z tego? Nie jest to miejsce dla jakichś purystów językowych, aby sprzeczać się na podobne tematy, drążąc je w nieskończoność.
Mimo wszystko, ja panu wierzę… Poważnie? Różne urządzenia? Coś podobnego!
No, sensu stricto nie są te same.
Dokumentacja podobna jak u Pana z magnetyzerami „czuję, że moc wzrosła” 😀 – a gdzie wyniki z hamowni? Przecież to placebo.
Hahaha „niech Pan sam poszuka” 😀 😀 😀
Bo kolego takiej literatury nie ma. Nie tylko w kwestii Corsy B.
Trudno znaleźć kogoś, kto w publikacji podpisze się własnym nazwiskiem pod takimi bzdurami. Pomijając to, że same magnetyzery to bzdura, co już powszechnie wiadomo – a Pan niczym jakieś czary z telezakupów „Mango” testuje je i poleca 🙂 To nie początki internetu, gdzie można pisać różne kwiatki – bo i tak nikt tego nie czytał bo mało kto miał Internet.
Przyczepić do monowtrysku? To synonim wtrysku jednopunktowego, nie widzę punktu zaczepienia.
Ciesze się natomiast, że jednak udało się oświecić Pana w kwestii zasilania silników, przedstawiając rozróżnienie na monowtrysk i gaźnik, może jednak otworzy się Pan na konstruktywną krytykę.
Powszechnie wiadomo, że papierosy szkodzą, a mimo to miliony osób pali. Na szafot z nimi! NIE?
Widzę, że jest pan z tego gatunku osób, którzy nie wyzbywają się bezkrytycznego zapału do komentowania.
No, to jaśniej, „kolego nauczycielu”:
Czyż nie jest lepiej przekonać się samemu, choć do pewnego stopnia, właściwie bez kosztów (kilkanaście złotych) i dzięki temu oszczędzić sporo więcej pieniędzy? Co w tym złego? Tym bardziej, że nie naraża to nikogo ani niczego na uszczerbek zdrowia, uszkodzenia, itp.
Ponadto autor poświęcił na wszystko sporo czasu i podzielił swoimi spostrzeżeniami z innymi. Choćby za to należałoby uszanować czyjeś zaangażowanie, a nie kąsać i ośmieszać. Zresztą, nie tylko tu.
To trochę tak, jakby ktoś się postarał, zmęczył, przygotował, a inny wlazł w brudnych buciorach na stół i w jednym momencie rozwalił całą imprezę.
Dalsza dyskusja nie ma sensu.
Kwestia papierosów niezbyt trafiona, nie bardzo widzę związek. No ale ostro Pan zaczął, to robi dobre wrażenie 😉
„Widzę, że jest pan z tego gatunku osób, którzy nie wyzbywają się bezkrytycznego zapału do komentowania.”
A wypadałoby mieć na własnym podwórku ostatnie słowo i rację w oczach innych, co?
Sama idea magnetyzerów była „popularna” jakieś 10-15 lat temu, proszę prześledzić wpisy na ten temat, jedyny wpływ jakie one dawały to wpływ środków na konta sprzedawców takich bajerów.
Takie trochę wyważanie otwartych drzwi, ale każdy ma wolną wolę i robi co chce 🙂
Sam przyznam, że w Polonezie (1.6 87KM) ojca takie magnetyzery wylądowały – to czasy gdy allegro raczkowało – i efektów nie było żadnych – spalanie na tym samym poziomie, a jako lek na spalanie również były reklamowane.
Wrzucanie jakichkolwiek wpisów do Internetu nie powoduje automatycznie powstania kółka wzajemnej adoracji – bo ktoś coś zrobił i należy go za to automatycznie pochwalić.
Te środki, wysiłek, czas, pieniądze lepiej przeznaczyć na coś bardziej rozsądnego, jest tyle możliwości…
Pan i tak z góry zakłada, że zostanie przy swoim.
Ja mam Panu podać dokumentację? Tzn. dokumentację w której nie nazywają wtrysku monopunktowego gaźnikiem?
Chyba w tym wypadku to Pan powinien pokazać jakąkolwiek dokumentację/literaturę/cokolwiek co świadczyłoby, że jest inaczej. To jest właśnie konstruktywna krytyka – a do niej Pan się nie odniósł bo „Spotkałem się z takim stwierdzeniem.” – proste pytanie – gdzie?
I jeszcze jedno – proszę zauważyć, że jedyne co mi się nie spodobało (bo testować to można i kostki zapachowe w dolocie) – to stwierdzenie, że guma zabezpieczy elektronikę przed polem magnetycznym – otóż tak nie będzie i do tej pory nie wysunął Pan żadnych argumentów o tym, że jest inaczej.
Chciałbym tylko uzyskać pełne i rzetelne odpowiedzi na 2 powyższe – bo reszta to nasze przekomarzanie, który do niczego raczej nie zaprowadzi.
Znów pan porusza różne wątki. Robi się bałagan jak na jakimś niemoderowanym forum.
Mimo pańskich tak dalece niesprawiedliwych osądów, wciąż tli się we mnie iskierka wiary w człowieka, więc spróbuję wyjaśnić (niektóre rzeczy jeszcze raz):
Powtarzam. Tekst nie jest opracowaniem naukowym i skierowane jest do różnych odbiorców. W większości czytają to osoby, które nie muszą znać się na specjalistycznej terminologii. Post niczego bezwzględnie nie poleca i pisany jest w dobrej wierze. Jego zadaniem, jest również zachęcenie do dyskusji w celu wyjaśniania określonych kwestii, przemyśleń, itd. Szkoda tylko, że tak to wygląda.
Przykład z papierosami to był kontrast, żeby podkreślić jak pan robi z igły widły. Rozumiem pańską niechęć do magnetyzerów, gdyż „tragedia” ich zastosowania dotknęła pana niemal osobiście. Przykro mi. Jednak to nie jest powód, żeby kogoś od razu kąsać. Bo rozumiem, że m.in. to jest źródło pańskich złośliwości.
„Automatyczne powstanie kółka wzajemnej adoracji”, „automatycznie pochwalić”– ciągle mi pan coś imputuje. Gdyby mi o to chodziło, nie publikowałbym krytycznych komentarzy i nie latałbym tu ówdzie, rozpaczliwie szukając zwolenników swoich przekonań.
„A wypadałoby mieć na własnym podwórku ostatnie słowo i rację w oczach innych, co?” – a wypadałoby przestać się czepiać i dyskredytować innych:- Jak pan to określił: „stwierdzenie, że guma zabezpieczy elektronikę przed polem magnetycznym”, było prowokacyjne. Jasne, że to nie jest izolator pola magnetycznego. Jakich pan chce argumentów? Czy ja panu w tym zaprzeczałem? NIE. I po co były te wszystkie docinki? Zadałem grzecznie pytanie – odniósł się pan. Chodziło o konkretną odpowiedź, żeby skorzystali z tego czytelnicy. Próbowałem to już wyjaśniać. Pyta pan o coś na co pan sam odpowiedział.
- Znów powtórzę:
WE WPISIE NIE MA STWIERDZENIA, ŻE OPEL CORSA B MA GAŹNIK.
Jednocześnie w komentarzu (dla pewności) pisałem przecież, że gaźnik i monowtrysk w ścisłym znaczeniu to nie to samo. I również temu nie zaprzeczałem.
Wskazać panu, gdzie spotkałem się z takim nazewnictwem? Ok, ale skoro pan tak gra. Używając pańskiego sposobu wyrażania opinii (może to bardziej do pana przemówi), proszę mi wskazać, w którym miejscu wpisu znajduje się stwierdzenie, że Opel Corsa B ma gaźnik? Proste pytanie – gdzie?
Jeśli mi pan rzetelnie odpowie, ja odpowiem panu.
„Pan i tak z góry zakłada, że zostanie przy swoim” – przyganiał kocioł garnkowi.
Bez przerwy staram się panu wyjaśniać. Nic do pana nie dociera, bo ciągle pan szuka dziury w całym i czyha na moje potknięcie. Choć właściwie, powtórzę, w niczym panu nie zaprzeczyłem. Koniecznie chce pan stłamsić rozmówcę i podkreślić swoją wyższość, by podkreślić swoje wybujałe ego?
Wyjaśnia mi pan co to jest konstruktywna krytyka.
Szanowny panie, konstruktywna krytyka pozbawiona jest wyrywania zdań z kontekstu, kąśliwości, czepialstwa i wszelkich przejawów złośliwości, jakie pan uprawia, i to nie tylko tu.
Proszę sobie darować ten pouczający i sarkastyczny ton wypowiedzi, z jakim wparował pan na ten blog.
Stale próbuję szukać punktów wspólnych naszej dyskusji, porozumienia i zrozumienia. Pan natomiast nie rozumie albo nie chce zrozumieć. Tak źle, a tak nie dobrze. Szkoda.
Dalsza dyskusja nie ma sensu.
„Dalsza dyskusja nie ma sensu.”
A jednak Pan coś pisze ciągle 😛
Długi komentarz – a praktycznie nie mam do czego się odnieść.
Ad. 1 – To po co ta guma? „Pyta pan o coś na co pan sam odpowiedział.” – żeby zmusić do refleksji, nie widzę żadnego powodu, żeby owijać coś gumą, co miałaby dać? Jeżeli dobrze zrozumiałem artykuł to guma ma przed czymś chronić – przed czym?
To mnie interesuje, dlatego napisałem pierwszy komentarz.
Ad. 2 – „Wskazać panu, gdzie spotkałem się z takim nazewnictwem? ”
Tak. Bo wydaje mi się, że czegoś takiego nie ma/daje Pan sobie czas na znalezienie czegokolwiek w tym temacie. Plus zakładając, że wprost we wpisie nie jest dosłownie napisane, że za zasilanie Corsy B odpowiada gaźnik – Pan nie będzie musiał zamieszczać jakiejkolwiek pozycji na poparcie swojego zdania.
„proszę mi wskazać, w którym miejscu wpisu znajduje się stwierdzenie, że Opel Corsa B ma gaźnik? Proste pytanie – gdzie?
Jeśli mi pan rzetelnie odpowie, ja odpowiem panu.”
Tutaj chciałbym jaśniej wskazać co myślałem/myślę – cytuję z elektrody
– [ktoś inny] Do tego zawsze mi się wydawało, że Corsa B ma wtrysk, a nie gaźnik. Ot majster!
– [ja] Hmm, to zrozumiałem jako ogólną radę dla naśladowców, przecież tyyyyle aut gaźnikowych dzisiaj jeździ 😀
J/w – odczytałem to jako ogólną radę, za pierwszym razem gdy trafiłem na artykuł, myślę, że dobrze odczytałem Pańskie intencje.
Jednak, gdy zapytałem, czy Corsa ma gaźnik (w domyśle – czy faktycznie to ogólna rada, czy jednak odnosi się Pan do swojego konkretnego przypadku).
Pańska odpowiedź :
„Co do gaźnika. Ściślej mówiąc, w tym modelu montowano monowtrysk, który bywa zw. również gaźnikiem. Spotkałem się z takim stwierdzeniem.”
Czyli to co w Corsie można nazwać gaźnikiem? Dopiero później zdaje się doszliśmy do porozumienia, że to różne rzeczy.
Ale widzę, że chyba edytował Pan wpis – czyli i w Pańskiej opinii wymagał jednak pewnej korekty – do tego zmierzałem 🙂
Jako ciekawostka i faktycznie praktyczne zastosowanie magnesów/magnetyzerów etc. – polecam kilka magnesów (w wypadku, gdy mamy filtr oleju puszkowy) nałożyć po obwodzie filtra oleju.
Tutaj przykładowy link, obrazuje o co mi chodzi – https://www.expeditionexchange.com/filtermag/
U siebie zastosowałem okrągłe magnesy które dorwalem za grosze na aliexpress. Po wymianie oleju zamierzam rozciąć filtr i sprawdzić skuteczość działania 🙂
No, właśnie szkopuł w tym jest również taki, że niekiedy trudno się dogadać poprzez samo słowo pisane (nawet emotikony nie pomagają). A że mimo to odpowiadam – już wspominałem – tli się we mnie iskierka wiary w człowieka 😉 I taką mam przypadłość, że zależy mi na tym, aby zostać dobrze zrozumianym. Jednocześnie niesprawiedliwych osądów i złośliwości nie trawię.
„– [ktoś inny] Do tego zawsze mi się wydawało, że Corsa B ma wtrysk, a nie gaźnik. Ot majster!” – ot, znak czasu – skan, skan, a potem nieporozumienia i kąśliwości.
„– [ja] Hmm, to zrozumiałem jako ogólną radę dla naśladowców, przecież tyyyyle aut gaźnikowych dzisiaj jeździ” – nie chodzi tylko o samochody. W gaźniki zaopatrzone są milioooony różnych pojazdów.
Jeśli chodzi o nazewnictwo. Podkreślam. To nie jest to samo i nie uważam, żeby miało być inaczej. Przy okazji, proszę zwrócić uwagę, że nawet gdyby w poście były ujęte te słowa jako synonimy, ogromna rzesza osób intuicyjnie tak kojarzy. Zatem łatwiej im połączyć pewne sprawy. Dla wielu jest to „jak zwał tak zwał”. Trzeba o tym pamiętać. Jasne że dobrze by było od razu to wyjaśnić, aby nie szerzyć błędów, itp., itd…
Na podobne niuanse jest wiele przykładów i można ten temat ciągnąć niemal w nieskończoność, ale nie czas na to ani miejsce.
Wskazywania palcem konkretnych przypadków chcę uniknąć, aby nikogo nie narażać na kąśliwości (istnieje obawa, że tak będzie) 😉 A przykładów z życia codziennego nie będę przytaczał, bo i tak przecież mi pan nie uwierzy (nie nagrywam, podpisów nie zbieram).
Co do gumy. Staram się ciągle wytłumaczyć, że było to prowokacyjne. Odpowiedział pan – nie sprzeciwiłem się, więc chyba nie ma potrzeby niczego więcej wyjaśniać.
Widzę, że strasznie to pana razi i pewnie znajdzie się jeszcze niejeden „dociekliwy” 😉 Dlatego zostało to zmienione na nieco mniej kontrowersyjne pytanie.
„U siebie zastosowałem okrągłe magnesy…” – czyli jednak jest coś na rzeczy i tematyka zastosowania magnesów w motoryzacji nie jest tak do końca dla pana „odpychająca” 🙂
O magnetyzerze na filtrze oleju jest wspomniane we wpisie, jednak już bez doświadczeń 😉 Jeśli będzie miał pan ochotę i odwagę, znajdzie trochę czasu, może pan coś o tym napisać. Opublikujemy tekst, zdjęcia, film sygnowany pańskim nazwiskiem/nickiem.