Jak palić w piecu - ogień

Jak palić w piecu: ogień – buch, c.o. – w ruch!

Jak palić w piecu - ogieńWydawać by się mogło, że palenie w kotle c.o. jest banalną czynnością, niewymagającą specjalnych umiejętności. Po części jest to prawda, jednak brak odpowiedniej wiedzy z zakresu bezpieczeństwa pracy oraz funkcji danego pieca może skutkować poważnymi konsekwencjami. Bagatelizowanie pewnych rzeczy prowadzi do awarii kotła czy instalacji, pożaru, a nawet utraty zdrowia lub życia. Zatem jak palić w piecu, aby wszystko przebiegło należycie? Zapoznaj się z tym artykułem.

Jak palić w piecu c.o. (węglowym) – instrukcja

Naturalnie kotły c.o. różnią się między sobą w większym bądź mniejszym stopniu, ale są pewne reguły, których należy się trzymać w każdym przypadku. Tutaj postaram się przedstawić zasady tradycyjnego palenia dla najbardziej popularnego pieca ze sterownikiem temperatury i ruchomymi rusztami.

  1. Zawsze przed rozpoczęciem palenia upewnij się, że instalacja grzewcza jest napełniona wodą i czy nie jest zamarznięta. Jeśli trzeba dobij jej odpowiednią ilość. Sterownik jest wyłączony.
  2. Sprawdź czy nie ma jakichś przecieków w kotle lub na połączeniach gwintowanych.
  3. Otwórz całkowicie przepustnicę spalin (wylot dymu do komina), drzwiczki popielnika i paleniska. Drzwiczki zasypowe powinny być zamknięte.
  4. Rozpalanie rozpoczynaj powoli. Umieść w palenisku pognieciony papier i ułóż na nim trzaski drewna. Po rozpaleniu ewentualnie narzuć cienką warstwę węgla.
  5. Następnie zamknij otwarte drzwiczki, otwórz drzwiczki zasypowe i napełnij komorę paleniska paliwem.
  6. Zamknij drzwiczki zasypowe i włącz sterownik, pamiętając o tym, aby ustawić żądaną temperaturę. Przymknij odpowiednio przepustnicę spalin.
  7. Podczas eksploatacji kotła trzeba co jakiś czas dorzucić paliwa. Najpierw jednak wyłącz sterownik, otwórz przepustnicę do komina, ostrożnie otwórz drzwiczki zasypowe, przegarnij żar za pomocą dźwigni rusztu ruchomego i/lub pogrzebacza (inaczej kociuba), uzupełnij paliwo, zamknij drzwiczki, przymknij przepustnicę i ponownie włącz sterownik.

Jak palić w piecu – jeszcze kilka uwag, ciąg dalszy BHP, itp.

Nigdy, przenigdy nie dobijaj wody do instalacji przy rozgrzanym kotle. Grozi to jego uszkodzeniem. Nagły kontakt zimna z rozgrzanym piecem może spowodować jego pękanie. A co za tym idzie koszta naprawy lub nawet wymiany kotła i kałużę w kotłowni. 🙁

W trakcie rozpalania kocioł może pocić się i dymić. Po rozgrzaniu pieca i komina te zjawiska powinny ustąpić.

Podczas rozpalania i podkładania pamiętaj o wyłączaniu sterownika. Pracująca dmuchawa może wyrzucać rozżarzone iskry i przy okazji nałykasz się dymu.

Jeśli nie posiadasz sterownika i dmuchawy, reguluj temperaturę za pomocą drzwiczek popielnika.

Ustawianie przepustnicy zależy od czynników atmosferycznych, czystości komina, spalanego paliwa, itd. Jest to kwestia wyczucia. Jeśli za bardzo przymkniesz wylot spalin to nie będzie się chciało palić, jeśli otworzysz za szeroko szybciej się wypali, więc powstaną niepotrzebne dodatkowe koszty.

Uważaj, ażeby nie zagotować wody w piecu. Tak, to jest możliwe! Ma to miejsce przede wszystkim w takich przypadkach jak:

  • duża ilość paliwa ze zbyt szeroko otwartym popielnikiem i przepustnicą,
  • zamknięty obieg na całą instalację przy podgrzewaniu ciepłej wody w bojlerze,
  • nieprawidłowo działająca pompa obiegowa.

Temperatura przy dobrym cugu wzrasta momentalnie. Przy tym dramatycznie rośnie ciśnienie. Zatem bardzo ważne jest, aby zawory bezpieczeństwa była zawsze sprawne. W przeciwnym wypadku może dojść do uszkodzenia kotła. Dlatego pilnuj rozpalania. Kiedy już nastąpi zagotowanie nie wpadaj w panikę. Postaraj się jak najszybciej ostudzić kocioł. Otwórz obieg jeśli był zamknięty, wygrzeb żar na zewnątrz i poczekaj aż piec ostygnie. Jeśli zawór bezpieczeństwa zadziałał, tzn. wypuścił część wrzątku, powinieneś przed dalszą eksploatacją zaczekać aż piec całkiem się ostudzi, by uzupełnić ubytki wody.

Nie patrz w ogień. W razie cofki możesz nabawić się utraty zdrowia, a nawet życia. Znam przypadki osób, które z tego powodu lądowały w szpitalu. Uważaj także przy otwieraniu drzwiczek zasypowych. Rób to ostrożnie, odchylając jak najdalej głowę.

Zdarza się, że z różnych powodów nie eksploatuje się kotła jakiś czas. Dlatego jeśli długo utrzymują się niskie temperatury na piecu, przynajmniej raz w tygodniu powinieneś go wygrzać czyli przepalić przy temperaturze 70-80oC. Jest to istotne dla większej żywotności kotła.

Nie wolno gasić paliwa wodą w kotle i wymiecionego żaru w pomieszczeniu kotłowni. Jeśli musisz, zrób to na zewnątrz.

Staraj się nie wdychać dymu.  Nie muszę chyba tłumaczyć jak szkodliwy jest dwutlenek węgla i czad.

Zadbaj o czystość kotła i komina. Ma to ogromne znaczenie dla bezpiecznego i ekonomicznego wykorzystania pieca.

Jeżeli coś pominąłem, podaj w komentarzu.

Jak Ty palisz w piecu c.o.?



Sprzęt i nie tylko możesz zobaczyć, np. tutaj.

Zobacz również:

20 przemyśleń nt. „Jak palić w piecu: ogień – buch, c.o. – w ruch!

  1. Słusznie prawicie o BHP, ale cała reszta… Łykanie dymu? Szuflowanie co jakiś czas? Kopcenie? Tak się paliło 100 lat temu! Przecież można palić praktycznie bez dymu, o 1/3 taniej, a poświęcając na to kwadrans dziennie! I wcale nie potrzeba nowego pieca. Polecam sprawdzić: http://czysteogrzewanie.pl/niech-twoja-zima-bedzie-ciepla/. U mnie zadziałało, całą zimę 24h na dobę mam nie mniej jak +20 stopni w domu, a opału zużywam tyle samo, co dawniej, gdy o poranku w domu było +15, a wieczorem +19.

    • Tak, to jest tradycyjny i bezpieczny sposób palenia w piecu. Ale spokojnie, w paleniu od góry nie jest tak do końca kolorowo. Jak we wszystkim tak i tutaj są wady i zalety. To jest dość indywidualna sprawa.

      Z tym brakiem dymu, szuflowaniem, oszczędnością czasu i pieniędzy byłbym ostrożny, bo ktoś może pomyśleć, że ma do czynienia z super-ekologiczną, super-czystą, super-wygodną, super-ekonomiczną metodą. Kiedyś napiszę o tym parę słów.

      Ciekawe czy w tym przypadku zostały zastosowane wszystkie usprawnienia kotła, komina, itp., aby uzyskać takie rezultaty.

  2. W ogrzewaniu węglem wszystko jest mocno indywidualną sprawą, a bez doświadczenia, prób i wprawy nie sposób się obejść. Prawie nigdy nic nie jest super-jasne i czarno-białe. Ale oszczędność czasu i opału, komfort, czystość i bezproblemowość spalania mam przerobioną na własnej skórze. To nie znaczy, że od razu miałem gładko. Ale za nic nie wróciłbym do palenia po staremu. U mnie to po prostu działa znakomicie. Komu innemu z innym kotłem, domem, opałem, kominem etc. może pójść szybciej/łatwiej/trudniej. Podobnie jak wielu męczy się z paleniem w jakikolwiek sposób.

    Konkrety? Tak wygląda relacja moich kosztów ogrzewania do uzyskanego komfortu. Tak wygląda to, co wylatuje z komina pół godziny po rozpaleniu od góry (w najbrudniejszym teoretycznie momencie) 15kg węgla (komin po lewej). I to nie byle jakiego, bo wysokokalorycznego typu 32.2, który potencjał do dymienia ma ogromny.

  3. Też gdzieś słyszałem o tym paleniu od góry. Ale chyba nie chce się to tak łatwo rozpalać. Trzeba by to trochę wyczuć sprawę.

    • Rozpala się łatwo. Problem jedynie polega na tym, że kotły sa po pierwsze często źle zaprojektowane, a po drugie są powszechnie w skandalicznym stanie technicznym. Ta metoda nie toleruje w najmniejszym stopniu nieszczelności np na drzwiczkach popielnika albo klapce powietrza pierwotnego, słabego ciągu, czy palenia na bolka oko, bez co najmniej miarkownika ciągu. A w sposób „tradycyjny”, propagowany tym nieszczęsnym wpisem można palić choćby w beczce po ropie. Źle, drogo i śmierdząco, ale się pali…

  4. Dobrze, że przeczytałem ten artykuł, bo z wielu rzeczy nie zdawałem sobie sprawy i jak widzę popełniałem masę błędów.
    Tak to jest jak się żyje w błogiej nieświadomości 😉
    Do rozpalania można też użyć podpałki do drewna. Takiej jak do grilla. Łatwiej chwyta ogień.

  5. Ja porządnie rozpalam drewnem, potem zarzucam węglem. Regulacja pieca zależy w dużym stopniu od jakości paliwa i temperatury otoczenia.

  6. Mnie przy rozpalaniu i podkładaniu najbardziej drażni dym, który nie dość, że się wdycha, to zasmradza dosłownie wszystko.

  7. Ludzie! Nie czytajcie tych bzdur o rozpalaniu. W ktolach gornego spalania nalezy rozpalac od gory! Dosypuje sie tylko w kotlach dolnego spalania. Krzysztof Dobosz propaguje zatruwanie srodowiska i marnowanie wegla. czysteogrzewanie.pl tam jest wszystko jak palic bez dymu i sadzy.

    • No tak! Nie odpowiadam tylko za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz!

      W tym artykule jest mowa o rozpalaniu tradycyjnym, a nie o rozróżnieniu technik palenia. Nie trudno się chyba też domyślić, że chodzi o zwykły kocioł. Polecam czytać ze zrozumieniem.

      A co do tego „bez dymu i sadzy”. Nic, tylko stać nad kominem i zaciągać się świeżym powietrzem 🙂 SPOKOJNIE. Nie jest znowuż tak kolorowo.

  8. Opisana tu technika palenia to najbardziej prymitywna, żeby nie powiedzieć ordynarna metoda do poprawnego zastosowania w zasadzie wyłącznie do kotłów opalanych koksem. We wszystkich innych prowadzi do produkowania ton smoły i wszelkiego syfu. Takie palenie, trzeba autorowi przyznać – „tradycyjne” i powszechne skutkuje uwiązaniem domownika do kotła (bo trzeba ciągle dokładać do kotła), gotowaniem wody w układzie (jak użytkownik chce sobie dać trochę więcej swobody i załaduje do komory nieco więcej paliwa), zapaskudzeniem okolicy śmierdzącym dymem po każdym dołożeniu paliwa i ostatecznie wprowadzaniem zakazu używania paliw stałych (jak choćby niedawno w Krakowie). Sugeruję autorowi usunięcie tego nieszczęsnego wpisu, który rujnuje jego wizerunek. Lub konsekwentnie – dopisanie, że jako paliwa zamiast wegla można użyć starych opon, plastikowych śmieci czy resztek obiadu – to też jest „tradycyjne” i robi się w takich kotłach.

    • W tym komentarzu znalazło się, delikatnie rzecz ujmując, sporo nieścisłości. Ale ograniczę się do puenty: to może w Krakowie zamiast zakazu palenia węglem wystarczyło wprowadzić nakaz palenia od góry? I problem rozwiązany 🙂

Dodaj komentarz

Wpisz właściwą wartość *
Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.